poniedziałek, 26 września 2016

Rozdział 14

Poszłam do  pokoju i położyłam się na łóżku. Wzięłam swój odtwarzacz mp4 z szafki nocnej,założyłam sobie słuchawki na uszy i włączyłam  piosenkę "Zara Larsson - Never forget you". Po piętnastu minutach do pokoju weszły Aria i Selena. Postawiły tacę z moim obiadem na stolę.
- Przyniosłyśmy panience obiad. - powiedziały
- Dziękuję. Możecie odejść.
I wyszły zostawiając mnie samą.
Podeszłam do stolika i sprawdziłam co było na obiad. Mmmm zupa pomidorowa moja ulubiona. I jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu. Zjadłam zupę i drugie danie na, które były ziemniaki, schabowe i surówka. Później już do wieczora słuchałam muzyki.
O dwudziestej pierwszej poszłam się wykąpać. Przebrałam się w koszulę nocną, a właściwie to za dużą koszulę włożyłam też czarne figi to tego. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć.A gdy już prawie mi się to udało zaczęła się burza. No po prostu świetnie teraz to już na pewno nie zasnę. Zaczęło grzmieć coraz mocniej i błyskać się. Już po kilku minutach wiedziałam, ze nie wytrzymam dlatego też wyszłam z pokoju i zapukałam do drzwi obok. Cholera wie co mnie podkusiło, żeby do nich zapukać. I to był mój błąd. Otworzył mi drzwi po kliku minutach. Oparł się o framugę drzwi i popatrzył się na mnie tymi zaspanymi oczkami. On był w samych bokserkach. Zaczęłam wodzić wzrokiem po jego ciele. Ahhh te jego mięśnie brzucha. Elizabeth nie gap się tak na niego!Ogarnij się! Gdy podniosłam wzrok on też na mnie patrzył i uśmiechał się do tego tak seksownie. Dobra to mógł być też jego uśmiech samozadowolenia.
- Kochanie ja wiem, że jestem boski ale nie musisz tak mnie pożerać wzrokiem.
Po tym zdaniu już wiedziałam, ze to był jego uśmiech samozadowolenia. Dupek.
Nie zwróciwszy uwagi na jego słowa powiedziałam
- Mam nadzieję, ze cię nie obudziłam
- Nie. - Odparł. - Stało się coś Liz?
- Ja yyyyy. Czy mogę wejść do ciebie?
Otworzył drzwi szerzej w gestem ręki zaprosił mnie do środka. W tedy piorun walnął gdzieś niedaleko nas, a ja się wystraszyłam i przytuliłam do Alexa. On objął mnie swoimi ramionami szczelnie.
- Czyżby nasza księżniczka bała się burzy? - Wyszeptał
Jak na potwierdzenie jego słów znowu musiał walnąć ten przeklęty piorun. Zaczęłam się trząść i jeszcze mocniej wtuliłam się w niego. Zamknął do pokoju drzwi i poprowadził mnie do swojego łóżka. Usiadł na nim i przyciągnął mnie do siebie. Zaczął głaskać moje plecy.
- Nie bój się. - Szepnął
- I przez tą cholerną
- Jaką?
- Cholerną burzę nie potrafię zasnąć. A tak w ogóle myślałam, ze sypiasz nago. - Palnęłam bez namysłu
- Owszem spałem ale ktoś zapukał do moich drzwi, więc postanowiłem założyć bokserki.
Dobrze, ze jest ciemno przynajmniej nie widzi, że się rumienię.
- Jeśli chcesz możesz, ze mną spać. - Zaproponował.
Takkk! Dobrze, ze to powiedziałeś. Teraz przynajmniej ja się nie muszę o to ciebie pytać. Bo szczerze i tak bym nie wiedziała jak mam to zrobić. Dobra Liz ogarnij się. Nie piśnij z radości odpowiedz mu ze spokojem.
- Naprawdę nie będzie ci to przeszkadzać?
- Naprawdę Liz. Po za tym spać z tobą to sama przyjemność. Ale i tak ty będziesz miała z tego większe korzyści.
- Jakie?
- No jak to jakie Liz. Będziesz spała z seksownym facetem.
Dobra, teraz to dopiero moje policzki są czerwone.
Już mu miałam odmówić, gdy znowu piorun gdzieś walną.
-Śpię po prawej stronię.
Ta akurat byś mu odmówiła. Po prostu chciałeś tego. Ohhh zamknij się Liz i przestań prowadzić ze sobą wewnętrzną konwersację.
Położyłam się na łóżku, a on zaraz dołączył do mnie.Przykrył nas kołdrą, a potem przyciągnął mnie do siebie. Położył rękę przez moją talie, a swoją głowę wtulił w moje włosy. O Boże jak on ładnie pachniał lasem i oceanem. Zagrzmiało, a ja zaczęłam znowu się trząść. Jego ręce otoczyły jeszcze ciaśniej moją talie i przyciągnął mnie do siebie. A myślałam, że już bliżej się być nie da. Jak widać znowu się pomyliłam.
- Nie bój się, przy mnie nic ci nie grozi. - Szepnął. - Słodkich snów aniołku.
- Dobranoc Alex.
I już po chwili odpłynęłam do krainy snu.
**************
Następnego dnia, gdy otworzyłam oczy ujrzałam brązowe tęczówki wpatrujące się we mnie.
- Dzień dobry księżniczko.
- Długo już tak na mnie patrzysz?To trochę przerażające.
- Raczej romantyczne.
Puściłam jego słowa mimo uszu.
- Która godzina?
- Gdzieś koło jedenastej.
Wyciągnął swoją dłoń w moją stronę i dał mój zbłąkany kosmyk włosów za ucho. Nie wiem czy specjalnie, ale wykonując swój gest przejechał kciukiem po moim policzku. A moje ciało od razu zareagowało na jego dotyk i zadrżało.
- Alex
Chciałam coś powiedzieć, ale gdy on patrzył tak intensywnie w moje oczy, ja nie potrafiłam myśleć o niczym, po prostu tonęłam w jego tęczówkach.
- Tak?
Jego wzrok błądził po mojej twarzy. Patrzył mi w oczy, a potem przeniósł je na usta.Dobrze wiedziałam o czym myślał w tamtej chwili, bo ja też chciałam poczuć jego wargi na swoich.Muszę się ogarnąć.Wziąć się w garść.
- Co chcesz dziś robić? - Spytał po kilku minutach
Dobrze, że spytał, bo nie wiem czy ja bym dała rade wydusić z siebie cokolwiek.
- W sumie to nie mam pojęcia. Zróbmy sobie dzisiaj maraton szybkich i wściekłych. - Zaproponowałam.
- Dobrze, ale najpierw  idziemy zjeść śniadanie.
Na szóstej części zaczęłam robić się senna, aż w końcu przysnęłam. Alex wziął mnie na ręce , znaczy mam nadzieje, że to był on. I ułożył mnie na wygodnym łóżku.
*******
Następnego dnia do mojego pokoju weszły Selena i Aria przyniosły mi wieści od mojego ojca. Oczekuje mnie o jedenastej u siebie w gabinecie. Zjadłam śniadanie, umyłam się i ubrałam i poszłam na spotkanie z ojcem.
Weszłam do gabinetu
- Słyszałam, że mnie prosisz do siebie.
Gabinet ojca był duży. Po prawej stronie na całej długości ściany stała ogromny regał wypełniony mnóstwem książek, Po lewej stronie są dwa ogromne okna, pokój jest cały brązowy. Na samym środku stało duże drewniane biurko z jednej strony biurka był ogromny czarny fotel, a po drugiej stronie stały dwa drewniane krzesła.
- Tak, pomyślałem, że powinnaś dowiedzieć się czegoś o swojej rodzinie, a także o tym królestwie.
I podał mi książkę, która jak na moje oko była bardzo stara, a przede wszystkim gruba.
- Tu jest spisana cała historia. Przeczytaj ją. Jeśli będziesz miała jakieś pytania to przyjdź i pytaj.
Wzięłam książkę i udałam się do swojego pokoju. Otworzyłam ją na pierwszej stronie i zaczęłam czytać.
- Dawno, dawno temu ........
Wiec ta książka mówi, że bardzo dawno temu, żył sobie pewien król Oktawio miał czterech synów. Oczywiście jego pierworodny odziedziczy po nim tron jak to zwykle bywa. Jednak jego synowie nie chcieli się zgodzić z tą tradycją. Wiec czterech synów zbuntowało się i obalili swojego ojca. Podzielili swoje królestwo na cztery części. Każdej z tych cztery części nadali nazwy : Albion, Camelot, Story Brook i Angel. Najstarszy syn rządził w największym królestwie Albion. Później wiodło im się dobrze, mieli dzieci i te dzieci obejmowały tron i tak dalej.
- Co robisz? - Spytał Alex wchodząc do pokoju i kładąc się koło mnie na łóżku
- W sumie to czytam książkę. Historie tego królestwa. Bo mój ojciec uznał, ze powinnam o nim coś wiedzieć.
Zdałam sobie sprawę, że ja nawet nie wiem w jakim królestwie my żyjemy.
- Ej Alex, jak nazywa się to królestwo w którym żyjemy?
- Albion. - Odparł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz