czwartek, 8 września 2016

Rozdział 8

Jest już po dwudziestej trzeciej. Pora się zbierać. Wyciągnęłam z pod łóżka plecak i wymknęłam się z zamku. Na przemian biegłam i ukrywałam się w krzakach, aż w końcu po męczących trzydziestu minutach dotarłam na miejsce. Zaczęłam się wspinać i już po piętnastu minutach byłam na murze. Zresztą wspinaczka nigdy nie stanowiła dla mnie problemu.Na całe szczęście po drugiej stronie też rosła winorośl co całkiem ułatwiło mi sprawę. Gorzej by było gdybym musiała skoczyć z muru który miałby pięć metrów.
Tak udało mi się jestem wolna !
Długo to moje szczęście nie trwało gdy poczułam na swoich pośladkach czyjąś rękę.
-Aaa!
-Co ty tu robisz?-Spytał Alex
-Nie widać? Próbuję stąd uciec. A teraz zabieraj rękę z mojego tyłka.-Warknęłam
Alex pośpiesznie zabrał rękę z mojego pośladka i wymamrotał jakieś przeprosiny.
W oddali zobaczyłam jakiś samochód.
Ja to mam szczęście.Po czym zobaczyłam Alexa i uśmiech zniknął z mojej twarzy.Pewnie zabierze mnie do zamku ojca.Ale to była moja jedyna szansa, a ja muszę spróbować. Zaczęłam iść w stronę samochodu, a Alex nawet nie próbował mnie powstrzymać tylko szedł ze mną. Dziwne. Podeszłam do auta i pierwsze co zrobiłam to złapałam za klamkę. Może jakiś debil zostawił auto otwarte.
-Nie wierze jest otwarte!-Ucieszyłam się
-Ale nie ma kluczyka.-Zauważył Alex
-A na co komu kluczyk potrzebny kiedy ma się kabelki.-Stwierdziłam z uśmiechem
Usiadłam od strony kierowcy, a on od strony pasażera. Położyłam plecak na tylnym siedzeniu schyliłam się i odpięłam dwa kabelki, a potem odpaliłam samochód. Jechaliśmy przez piętnaście minut w ciszy. W końcu nie wytrzymałam za dużo pytań kłębiło się w mojej głowie.
-Dlaczego nie próbowałeś mnie powstrzymać?-Spytałam
-Pomyślałem, że przyda ci się trochę spokoju od tego wszystkiego.
-Dziękuję.
Gdzie właściwie jadę?Do domu już nie mogę wrócić, bo ona mnie tam nie chce.Jedyna osoba do którego mogę jechać to Alison.
-Księżniczko?
-Liz! - Krzyknął
-Przepraszam zamyśliłam się.
-Dokąd jedziemy?
-Zobaczysz.-Uśmiechnęłam się

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz