- Jestem twoim ojcem - odezwał się.
To najgorsze trzy słowa, jakie usłyszałam.
- To niemożliwe! Mój ojciec zostawił mnie i moją matkę jak miałam roczek.
Patrzyłam się na mamę błagalnie, żeby zaprzeczyła. Ale nie zrobiła tego.
- Ten pan nie jest moim ojcem! Sam pan tak zdecydował, porzucając nas, gdy miałam roczek!
Nie, to niemożliwe!
Już chciałam wstać i iść do swojego pokoju, kiedy odezwał się ten facet.
- Za godzinę wyjeżdżamy. A teraz was zostawiam, żebyście mogły się pożegnać. - Wyszedł.
- Mamo, co to ma
znaczyć, że z nim wyjeżdżam? Przecież ja go pierwszy raz widzę na oczy.
Ja go nie znam! - Już nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć.
- Kochanie, to twój
ojciec - płakała mama - Musisz z nim jechać. Taka była umowa. Miał
przyjechać po ciebie cztery miesiące przed twoimi osiemnastymi
urodzinami.
- Nigdzie nie jadę z Tym typem! - Wyszłam z salonu.
Nie jak On śmie! Zostawił Nas! Za kogo on się uważa! Nie może!
Weszłam do swojego
pokoju. To co zobaczyłam zamurowało mnie. Nic tam nie było, ani mojej
małej kolekcji kul śnieżnych, ani ulubionego misia. Wszystko było w
kartonach, a ciuchy były w walizkach, które stały przy drzwiach.
Wróciłam do salonu. Mama nadal siedziała na tej przeklętej sofie.
- Już chcesz się mnie pozbyć? - stwierdziłam ze smutkiem.
- To nie tak.
- A jak? Tak po prostu mnie oddasz? Bez żadnej walki ? W ogóle zamierzałaś o mnie walczyć mamo?
- Nie mogę - stwierdziła smutno.
- Powinnaś! Jestem
twoją córką! Czy w ogóle coś dla ciebie znaczę? Czy w ogóle mnie
kochałaś, mamo? Że teraz oddajesz mnie, tak po protu jak stary mebel,
którego nikt nie chce?!
- Taka była umowa - powiedziała głucho.
W moich oczach zebrały się łzy
- Nie myśl, że gdziekolwiek pojadę z tym dupkiem!
Otworzyłam drzwi i próbowałam uciec, ale zaliczyłam czołowe zderzenie z murem. Poczułam na sobie silny uścisk.
- Puszczaj! - krzyknęłam wściekle.
- Zrób jej zastrzyk - powiedział głos, który dobrze znałam. Nie mogłam uwierzyć, że zdradziła mnie moja własna matka.
Poczułam igłę, która
została wbita w moją szyję. Jej zawartość szybko rozchodziła się po moim
ciele.- Nienawidzę was! - szepnęłam.
I odpłynęłam w sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz