środa, 7 września 2016

Rozdział 3

Obudziłam się w aucie. Pierwsze, co zrobiłam, to złapałam za klamkę.
- Fuck! - warknęłam.
- Damie nie przystają takie słowa - odezwał się ojciec
- Dokąd mnie zabierasz?
- Do Twojego nowego domu. Za pół godziny będziemy na miejscu
Odwróciłam się do szyby, żeby nie zobaczył moich łez. Już dawno temu obiecałam sobie,że nikt nie zobaczy moich łez słabości. Reszta drogi minęła nam w milczeniu.
*********
Po pół godzinie byliśmy na miejscu. Po stronie ojca drzwi otworzył nam jakiś facet. Podał mi dłoń, ale ją odtrąciłam. Wiedziałam, że poradzę sobie sama. Gdy tylko wyszłam z auta i popatrzyłam na dom, co ja mówię, na zamek, to moje usta ułożyły się w wielkie "O".
Po chwili opanowałam się.
- Teraz wiem, czemu nas zostawiłeś. Mając takie bogactwo, miałeś wszytko. Po prostu zabawiłeś się mamą, a gdy ci się znudziło, wróciłeś do swojego życia jak z bajki.
Nawet nie próbował się tłumaczyć. Nie żebym się tego spodziewała, bo tak nie było.
Drzwi frontowe otworzył nam ten sam facet, co otwierał drzwi od samochodu.
- Idź za Kevinem. - Wskazał drugiego mężczyznę  stojącego w drzwiach.
Szłam z nim, aż na drugie piętro. Potem skręciliśmy do lewego skrzydła. Podeszliśmy do ostatnich, dokładniej szóstych drzwi. Kevin mi je otworzył.
- To twój pokój - powiedział i odszedł, zostawiając mnie samą.
Przyznam, że zamek jest urządzony dość nowocześnie. Jest w nim dużo obrazów.
Mój pokój był... sama nie wiem jak to określić. W moim stylu chyba będzie dobrym określeniem.
Na samym środku stało wielkie, czarne łóżko, na którym leżała czerwona pościel. Po jego obu stronach stały stoliki nocne z lampkami. Po prawej stronie było wyjście na balkon. Cały mój pokój był czarno-czerwony. Po prawej stronie widniał kominek i dwie kanapy ze stolikiem. Nie zabrakło także toaletki z ogromnym lustrem oraz dwóch par drzwi. Pierwsze prowadziły do urządzonej na czarno łazienki, a drugie do ogromnej garderoby. Znajdowało się tam dużo dziwnych sukienek, których raczej nigdy bym nie założyła.
Wyszłam na balkon, z którego widok był nieziemski. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ogromnego ogrodu.
Mimo to, że podoba mi się ten pokój to wiem, że muszę uciec. Nie zamierzam tu zostać.
Weszłam z powrotem do pomieszczenia i usiadłam na łóżku. Usłyszałam ciche pukanie, po czym spostrzegłam mojego ojca wchodzącego do pokoju.
- To dla ciebie. - Podał mi małe pudełko - Otwórz - powiedział z nutą entuzjazmu w głosie.
Otworzyłam. W środku kryły się brylantowe kolczyki.
- Myślisz, że przekupisz mnie drogimi prezentami? To grubo się mylisz. Nie znasz mnie w ogóle! A teraz wynoś się stąd! - krzyczałam.
- Nie myśl, że z stąd uciekniesz, Elizabeth. Cały teren jest monitorowany, cały obszar pilnują ochroniarze. Wiec niech nie przychodzą ci do głowy żadne głupie pomysły - powiedział, po czym opuścił pomieszczenie.
I cały mój plan szlag trafił.
- Kurwa! - położyłam się na łóżku, wtuliłam w poduszkę i zaczęłam płakać.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz