czwartek, 8 września 2016

Rozdział 9

Włączyłam radio w samochodzie.
O lubię tę piosenkę.
Zaczęłam sobie podśpiewywać.
-We Own It
-Czyżby piosenka z Szybkich i Wściekłych?
-Skąd wiedziałeś?
-Lubie ten film, a w sumie wszystkie siedem części.
-Ja najbardziej lubię siódmą część. Ale to też zarazem najsmutniejsza część szczególnie końcówka.
-No tak mnie też chciało się płakać.- Wyznał.-Szczególnie gdy niszczyli te wszystkie piękne samochody. Tylko nikomu nie mów, bo nie chcę wyjść na mięczaka.- Powiedział konspiracyjnie
-Obiecuje.-szepnęłam
Po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
******
Zajechałam pod dom Alison. Wyszłam z auta wzięłam plecak i ruszyłam w stronę drzwi, a mój cień za mną. Zapukałam. Na całe szczęście długo nie musiałam czekać, bo po chwili otworzyła Alison.
-Liz?!-Przytuliła mnie.
-Co ty na to żeby się rozerwać dzisiejszego wieczoru?-Spytałam
Gdy już wypuściła mnie ze swoich ramion popatrzyła się na mój cień.
-A to kto?-Spytała
-To jest Alex mój....
No właśnie kim on był? co mam jej powiedzieć?
-Jestem jej nowym kolegą. -Powiedział
Na szczęście on był szybszy o de mnie
-Wejdźcie
Gdy wchodziliśmy do domu szepnęła mi do ucha.
-Niezłe ciacho z tego twojego nowego kolegi
-Gdzie masz rodziców?
-Jak myślisz. -Spytała
-Gdzie tym razem wybyli w sprawie interesów?
-Na Karaiby
Zawsze zazdrościłam Alison, że miała cały dom zrobiony tak nowocześnie ale co się dziwić w końcu była bogata. Ale to nie oznacza od razu, że w domu też jej się układało, bo tak wcale nie było. Miała inaczej w domu owszem pełną rodzinę. Odkąd pamięta zawsze opiekowały się nią nianie. Właściwie to nianie ją wychowały nie rodzice, bo ich praktycznie nigdy w domu nie było. Z początku Alison udawała, że wszystko gra, że nic jej nie przeszkadza, a może próbowała sobie wmówić,że jest dobrze. Spróbowała się pogodzić z tą sytuacją. Otoczyła się murem, którego nikt nie był wstanie zniszczyć nawet ja. Później próbowała zdobyć ich zainteresowanie uczyła się dobrze, jeździła konno wygrywała różne zawody (Same pierwsze miejsca). Ale oni nie byli nawet poświęcić chodź tyle. Nie potrafili znaleźć chodź minuty. Zawsze tylko praca i wyjazdy. W ostatnie święta gdy rodzice Ali obiecali jej, że będą na święta, że spędzą je razem. Na prawdę im uwierzyła. Cieszyła się. Nawet z własnego kieszonkowego kupiła im prezenty urodzinowe. Nie przyjechali zadzwonili tylko,żeby powiedzieć jej, że muszą zostać i coś załatwić. Zostawili ją w święta. W tedy przestała ona wierzyć.Była coraz smutniejsza z początku próbowała udawać, że wszystko gra. Pewnej nocy obudził mnie telefon dzwoniła Alison. Po jej bełkoczącej mowie można było wywnioskować, że była piana. Powiedziałam jej, że za 10 minut będę u niej. Ubrałam się w byle jakie ciuchy i poszłam do niej. Zapukałam ale nikt nie otworzył mi drzwi. Złapałam za klamkę, a drzwi były otwarte. Weszłam, a Ali siedziała w salonie,a w ręce trzymała butelkę wisky. Oglądała swoją ulubioną bajkę disneya "Krainę Lodu". Ale tym razem było inaczej na śmiesznych scenach płakała, a na smutnych się śmiała. I w tedy dowiedziałam się, że ona tak właśnie reaguje gdy stanie się coś strasznego albo coś z czym nie może sobie poradzić. Przywitałam się i usiadłam koło niej. Pamiętam dokładnie co mi w tedy powiedziała :"Świat nie jest taki jak go malują. Domek dla lalek z rodziną, która okazuje sobie miłość istnieje tylko w sklepie z zabawkami.W prawdziwym życiu rodzina to grupa obcych ludzi walczących o przetrwanie." Nie miałam pojęcia co zrobić albo jakie słowa przyniosą jej pocieszenie. Nie znałam taki słów. Dlatego przytuliłam ją."Ja cie nie opuszczę". Szepnęłam jej. Wzięłam od niej butelkę i napiłam się łyka. Siedziałyśmy do rana i rozmawiałyśmy. Znaczy Alison mówiła ja starałam się ją wysłuchać i zrozumieć. To właśnie w tedy jej mur uległ destrukcji.
-To co klub czy domówka?
-A kto robi domówkę?-Spytałam
-Ash
-Hmmmm w takiej sytuacji domówka przeważa.-odparłam z uśmiechem
-Ale jest mały problem.-Stwierdziła.-Wy dwoje nie możecie iść w takich strojach.
Rzeczywiście nie byłam ubrana jak na imprezę. Ale uciekając z zamku nie myślałam, że będę potrzebować ciuchów na imprezę. Po prostu ten pomysł wyszedł spontanicznie. Miałam ochotę się rozerwać po tym wszystkim co się dowiedziałam.
-A co jest nie tak z moimi ciuchami?-Zainteresował się Alex
-No wiesz jak byś szedł na jakąś imprezę ochroniarzy to twój strój byłby idealny ale nie na domówkę roku .
Wzięła Alexa za rękę i zaprowadziła go do pokoju brata.Dziwne nawet nie protestował tylko poszedł z nią posłusznie.
A no tak zapomniałam Alison miała starszego brata, Który ma na imię Chris Przysięgam z niego jest mega ciacho. Nawet trzy lata temu podkochiwałam się w nim. A teraz on jest na studiach. On też nie miał łatwego życia ani dzieciństwa w tej rodzinie. Pamiętam, że to on starał się aby Alison była szczęśliwa. On w sumie można powiedzieć, że zastępował jej rodziców. Był dla niej bratem po trochu rodzicami. To on jak była mniejsza organizował jej urodziny ,kupował jej prezenty ze swojego kieszonkowego. Pomagał w lekcjach. W sumie żyli przez większość czasu sami w tym wielkim domu. A teraz on wyjechał, a ona została sama. Ale zawsze może na niego liczyć. Bo w końcu jest jego małą siostrzyczką.
-Liz, a ty chyba sama dasz radę?
-Jasne
-Wszystko jest w moim pokoju.
Alison ma śliczne kasztanowe włosy, każdy chłopak chce się z nią umawiać. Ale ona taka nie jest. Nie jest łatwa. Czeka na tego jedynego. Ona wierzy w miłość,a ja nie. I właśnie w tym się różnimy. Często mamy na różne tematy inne poglądy ale mimo to ją kocham jak siostrę, której nie mam.
Jest raczej mała ale za to ma śliczne zielone oczy ,które pasują jej do tej ciemnej karnacji. Jest strasznie słodka. Tylko lepiej tak jej nie mówcie nie lubi gdy się tak do niej mówi. Ale czasami potrafi pokazać pazurki i zawsze ale to zawsze potrafi walczyć o swoje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wspomnienia:
Pamiętam gdy zostałyśmy przyjaciółkami, a było to w pierwszej klasie gimnazjum.Na przerwie usiadłam sobie na ławce i puściłam przez słuchawki muzykę, a dokładniej Selene Gomez "I want you to know". I jak zwykle zaczęłam sobie śpiewać i tańczyć, gdy piosenka się skończyła usłyszałam śmiechy. Obróciłam się w stronę tych śmiechów. Stały tam trzy blondynki.
-Hahaha ale dziwaczka.
-Tańczy jak kaczka.
Zaczęły szczypać mnie oczy, a żeby przy nich się nie rozpłakać zaczęłam mrugać.Prze de mną pojawiła się dziewczynka.
-A wy z czego się śmiejecie? Ona przynajmniej jest sobą a wy kim jesteście pod tą maską z kila tapety?Chyba przez miesiąc bym musiała was skrobać szpachelką, żeby całkowicie to z was zeszło chodź obawiam się, że i tak trochę by wam zostało na twarzy.
-Bo my....-Starał się odpowiedzieć jedna z trzech blondynek
-No co? Nawet jednego zdania nie potrafisz ułożyć? Barbie
-Nie jestem Barbie.
-Wow aleś Ty zadziorna. Wszystkie trzy jesteście z plastiku. Kilo tapety na twarzy i świecicie. Nie macie nic do zaoferowania. Jesteście puste na zewnątrz jak i w środku, a teraz wynocha!-Krzyknęła
A później odwróciła się w moją stronę i wyciągnęła do mnie rękę
-Jestem Alison ale możesz do mnie mówić Ali. I nie przejmuj sie tymi pustakami. Uwierz mi nie warto. A tak po za tym to naprawdę ładnie śpiewasz.
Podałam jej swoją rękę
-Jestem Elizabet. Dziękuję
-Będę mówiła na ciebie Liz.
I od tamtej pory stałyśmy się nie rozłączne. Przyjaźnimy się.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Poszłam do pokoju Alison. Jest on duży Na samym środku stało ogromne białe łóżko, a obok niego dwie szafki nocne. Po jego prawej stronie stoi komoda z lustrem na, której są nasze zdjęcia. Zaraz koło komody jest Duże okno. Po lewej stronie łóżka jest szafa oraz drzwi do łazienki. Obok drzwi do łazienki są półki na, których stoi mnóstwo książek. Alison uwielbiała czytać. To właśnie ona zaraziła mnie tą pasją . To dzięki niej ja też zaczęłam czytać książki. chodź jeszcze kilka lat temu gdyby ktoś mi powiedział, że będę lubiła czytać książki bym go wyśmiała. Cały jej pokój jest pomalowany na zielono biało. Tam gdzie jest biały kolor na ścianach znajdują się też czarne napisy takie jak: (Stay Strong,Born to die,Breathe me,Cut,So Cold,Echo, Somebody to die for,Another Love,In Only, .....) Są to ulubione tytuły jej piosenek, a także w tych piosenkach znajduje się słowa, które wiele dla niej znaczą.Na jej łóżku jak zwykle leżało dużo ubrań, ale tym razem były to tylko sukienki. Zaczęłam przeglądać sukienki oraz przymierzać, aż w końcu wybrałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz