poniedziałek, 26 września 2016

Rozdział 24

- Wow Liz ta sala jest nieziemska - krzyczy Amanda.
- Tak właśnie myslalam, ze ci się spodoba. - mowie
Trzy ściany były pokryte lustrami od samej ziemi, aż po sufit. Czwarta ściana była koloru niebieskiego, a na podłodze znajdowały się panele.Kolo drzwi znajdowala się dużą wierza.
- To co będziemy tańczyć? - spytała Lucy.
- Ostatnio uczylam się nowego układu. Mogę was go nauczyć. - mówi Amanda.
- Dobrze, a do jakiej piosenki? - mówi Ashley.
- Taylor Swift "I knew you were trouble". Dziewczyny ustawxie się za mną. - poleciła Amanda - I robcie to co ja.
Po dwudziestu pięciu minutach opanowalysmy z dziewczynami cały układ.
- No to jeszcze raz powturzymy uklad, a potem zatanczymy z muzyka - mówi Am.
- To teraz z muzyka - krzyczy podekscytowana Ali.
Podeszłam do wierzy, wybralam odpowiedni utwór i puscilam.
Szybko pobieglam na swojej miejsce i zaraz z magnetofonu zaczęła płynąc muzyka. Na prawdę wczulam się w ta muzykę, tanczylam cala sobą i nie myslalm o niczym innym.Gdy skonczylysmy tańczyć ,aczelysmy bic sobie z dziewczynami brawo.
Kiedy się obrocilam zobaczylam Alexa stojącego w drzwiach z tym jego zadziornym uśmiechem. Podeszlam do niego i postanowilam zagrać w jego gre.
- Podoba ci się to co widzisz ? - usmiechnelam się do niego, a palcem sunelam po jego ręce.
- Bardzo - odparł.
- To dobrze, bo juz więcej tego nie ujrzysz.
*****************************
Nastepnego dnia Alex zaproponowała nam jazdę konna i przy okazji zwiedzanie okolic zamku czy jak to określił " Malowniczych miejsc".
Selena przyniosla i strój jeździecki. Przebralam sir szybko i poszlam do stajni gdzie czekali moi przyjaciele jak widzę wszyscy mieli na sobie strój do jazdy konnej. Każdy z nich dostał swojego konia, tylko nie ja. Alex złapał mnie za rękę i poprowadził do ostatniego boksu, a trochę to nam zajęło bo stajnia jest dużą. W tedy go ujrzalam pięknego czarnego konia.
- Jako piękny - szepnelam.
- I cały twój - mówi.
- Naprawdę ?
- Naprawdę Liz. W sumie to był twój prezent na piętnaste urodziny. Twój ojciec ci go kupił.
- Jak się nazywa?
- Piorun.
- Ładnie.
Osiodlalismy mojego koni i udalismy się do reszty. Patrząc się na te wszystkie konie stwierdzam, ze mój jest najladniejszy. Jak to ładnie brzmi, mój konik. Mój Piorunek.Alex podał mi lejce od mojego piorunka, a sam poszedł do pięknego kasztana. Oczywiście nawet jego koń nie jest tak piękny jak mój. Wszyscy siedzieli na koniach oprócz mnie.
- Ni dawah Liz - powiedziała Alison.
Zlapalam się siodełka, nogę wsadzilam w jedno strzemię i się podciagnelam. I tak oto takim sposobem siedzialam na koniku.
Gdy jechalismy Alex mówił prawdę nazywając to malowniczym miejscem. Na prawdę było tu pięknie te wszystkie laki, lasy i jeziora. Naprawdę spedzilismy fajne dwie godziny. Kiedy wracalismy do zamku zrobiliśmy sobie przerwę napojilismy konie po czym przywiazalismy je DK drzew, a sami polozylismy się na polanie i patrzelismy na niebo.
- Zabawmy sie. Co ci przypomina chmura - powiedział Max.
- Wiec zaczynaj - mówi Aaron.
- Wiec tak, widzę dwóch dżedaj uprawiających seks.
Na co wszyscy wybuchneli śmiechem.
- Oj Max, nic się nie zmieniles. Tobie tylko jedno w głowie - mowie
- Teraz ja - piszczy Ali - Widzę starsza panią z głową smoka.
- Ja widzę wielkiego puchatego kroliczka, który jeździ na rowerku - mowie - A ty co widzisz Alex - pytam.
- Dziewczynę moich marzeń.
Po tych słowach spojrzalam się na chlopaka, który cały czas był wypatrzony we mnie.
- Alex tam w chmurach.
- Wiec w chmurach widzę, ze musimy się zbierać, bo za niedługo spadnie deszcz.
Rzeczywiście zbierało się na deszcz.
- Pora juz wrócić do zamku - mówi Lucy.
Alex pomógł mi wstac. Co za dżentelmen. Wyczujcie ta ironię. Odwiazalismy swoje rumaki usiadlismy na nich i kłusem udalismy się do zamku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz