- Nudzi mi się - stwierdziłam po piętnastu minutach oglądania książki.
- Jeśli chcesz, możemy pojeździć konno, postrzelać z łuku albo pospacerować.
- Zdecydowanie to drugie.
Odłożyłam książkę na
szafkę nocną i udałam się za chłopakiem. Zaprowadził nas za zamek.
Mieściły się tam stajnie oraz ładna fontanna, dokładnie taka sama jak
przed zamkiem. Nie wiem czemu, ale było coś w tej fontannie
urzekającego. Może chodzi o tę dziewczynę w pięknej sukni, a może chodzi
o jej twarz. Strasznie mi kogoś przypominała ale sama nie wiem kogo.
- Poczekaj tu na mnie - powiedział i odszedł.
Po pięciu minutach przyszedł i przyniósł ze sobą dwa łuki.
- Chodź.
Udaliśmy się za stajnie i znaleźliśmy się na dużym polu. W oddali widziałam, aż sześć tarcz.
- Czy kiedykolwiek strzelałaś z łuku?
- Nie.
Pierwsze kłamstwo.
- A widziałaś jak ktoś to robi?
- Nie.
Drugie kłamstwo.
- Pokażę ci dobrze?
Przytaknęłam.
- Patrz uważnie.
Najpierw , wybierz sobie tarczę , do której będziesz strzelać. Ja będę
strzelał do trzeciej.Później , weź strzałę nałóż na łuk, naciągnij
cięciwę i wypuść strzałę.
Jego strzała trafiła w sam środek tarczy.
- Zrozumiałaś?
Przytaknęłam głową na
znak, że zrozumiałam. Ale tak naprawdę ja wiem to od dawna. W pierwszej
klasie podstawówki mama zapisała mnie na łucznictwo. Odkąd pamiętam ,
zawsze biegałam z łukiem.To taka moja pasja od dzieciństwa. Po szóstej
wygranej przestałam liczyć
- Teraz ty.
Podał mi łuk i strzałę.
Pierwsza strzała nawet nie pokonała jednego metra od nas.
- Czekaj, ja ci pokażę - podszedł , i ustawił mnie w dobrej pozycji , pomógł naciągnąć cięciwę. - A teraz wypuść strzałę.
- Widzisz, udało mi się!
Alex podszedł do mnie i wziął w swoje ramiona.
- Wiedziałem, ze ci się uda - wymruczał.
- Alex - powiedział Kevin - Król cie wzywa.
- Zaraz przyjdę.
- Cześć Kevin.
- Witaj księżniczko - ukłonił się mi i poszedł za chłopakiem.
Wzięłam kolejną strzałę i
zaczęłam od pierwszej tarczy. Pewnie jemu i tak trochę to zajmie.
Wypuściłam pierwszą strzałę, a ta bez problemu wbiła się w sam środek
tarczy. Tak samo jak trzy pozostałe. Naciągnęłam cięciwę i wypuściłam, a
ta nie dość, że wbiła się w środek tarczy to jeszcze przebiła
poprzednią strzałę Alexa. Naciągnęłam ostatnią strzałę, wycelowałam i
miałam już strzelać, ale uniosłam się trochę nad ziemią, a raczej ktoś
mnie podniósł.
- Nie wiedziałem, że ze mnie taki zajebisty nauczyciel.
- Nie. Ja po prostu szybko się uczę.
Odstawił mnie na ziemię i dalej patrzeliśmy sobie w oczy, a ja wypuściłam strzałę która trafiła w sam środek.
- Skarbie widzisz, ja jestem zajebistym nauczycielem.
- Alex, chyba śnisz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz