poniedziałek, 26 września 2016

Rozdział 26

Zostaliśmy wszyscy obudzeni o szóstej przez Alexa,który oznajmił nam, że jedziemy nad jezioro na trzy dni.Założyłam krótkie spodenki z wysokim stanem i czarną bokserkę oraz moje ukochane trampki.Spakowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy do samochodów. Zapomniałam powiedzieć, że pojechały z nami Selena, Aria i Mia.W pierwszym samochodzie jechał Alex, Max, Mia, Diego i ja.Następnym samochodem jechał Ash, Ali, Amanda, Selena, Aria i Cameron. W trzecim samochodzie jechali Zac, Aaron, Liam, Ashley i Lucy.
Oczywiście w samochodzie w którym jechałam była prowadzona żywa konwersacja przez chłopaków na temat meczu. Więc nie dziwne dlaczego wyłączyłam się kompletnie.
Włączyłam radio akurat leciała piosenka Robin Schulz & J.U.D.G.E. "Show me", wiec podgłośniłam sobie radio. Zaczęłam nucić sobie piosenkę. Wyjechaliśmy za mury zamku i udaliśmy się w stronę lasu. Przez bite dwie godziny mój krajobraz się nie zmieniał widział tylko drzewa.Gdy dojechaliśmy na miejsce pierwsze co zobaczyłam to ogromne i piękne jezioro oraz polanę.
Wysiedliśmy z samochodów i pierwszą rzeczą którą się zajęliśmy było poszukanie odpowiedniego miejsca na rozbicie naszego obozu.
- Tu będzie idealnie - powiedziała Lucy.
I w sumie miała rację miejsce które wskazała nadawało się idealnie, było tam kilka drzewek oraz piasek, po za tym na samym środku były ustawione w okręgu kamienie.
- No to rozstawiamy namioty i możemy iść popływać - powiedział Max.
Po dwudziestu minutach namioty były rozstawione. Przebraliśmy się szybko w stroje kąpielowe i poszliśmy do wody. Ja na sobie miałam moje ulubione bikini oczywiście czarne.
Po półgodzinie znudziło mi się pływanie wiec położyłam się n ręczniku, który przyniosłam z auta.Wzięłam swoją mp4 założyłam słuchawki i puściłam sobie piosenkę Lost Frequencies "Are you with me". Słońce tak przyjemnie muskało moja skórę, było naprawdę gorąco i przyjemnie. Patrząc jak przyjaciele pływają i wygłupiają się w wodzie wiem z pewnością, że za pamiętam te chwile. Ponieważ ona jest tego warta, jest pełna szczęścia. Nie mamy żadnych zmartwień. W tym właśnie momencie żyjemy chwilą. I od dzisiaj to będzie moje motto.
"Żyj chwilą, ponieważ nie wiesz, ile jeszcze czeka Cie,szczęśliwych chwil w życiu"
Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w piosenkę. I tak powoli zaczęłam odpływać.
Obudził mnie dotyk na mojej skórze, a właściwie ręka kreśląca szlaczki i kółka na moim brzuchu.Gdy tylko otworzyłam oczy zobaczyłam wpatrujące się we mnie czekoladowe tęczówki.Leżał na boku, a swoją głowę opierał na ręce. I ten jego seksowny uśmiech. Owszem odkąd postanowiłam żyć chwilą, dotarło do mnie, że on mi się naprawdę podoba. I zdałam sobie sprawę, że ta niechęć, którą z początku do niego czułam wcale nie była prawdziwa ja tylko po prostu nie dopuszczałam do siebie myśli, że on mi się podoba.
- Wyspałaś się słonko? - wyrwał mnie z moich rozmyśleń jego urzekający głos.
- Nawet. Ile spałam? - pytam.
- Z dwie godziny.
- A gdzie są wszyscy?
- Poszli się przejść i przy okazji nazbierać drewna na ognisko.
- Mogliście mnie obudzić.
- Nie miałem serca cie budzić tak słodko spałaś - i posłał mi ten zniewalający uśmiech - Oni poszli, a ja zostałem z tobą.
- I patrzysz się tak cały czas na mnie? Zupełnie jak Reksio na mięso.
- Ale jakie seksowne te mięso.
I znowu posyła mi ten seksowny uśmiech. Podniosłam się trochę i oparłam na rękach.
- Myślisz, że każda dziewczyna leci na ten twój seksowny uśmiech?
- Uważasz, że mój uśmiech jest seksowny?
No tak jak każdy facet słyszy tylko cześć wypowiedzianego przez nas zdania.
- Nie dziwię się dlaczego z całej mojej wypowiedzi za pamiętałeś akurat ostatnie słowa.
- Czyli uważasz, ze mam seksowny uśmiech - uniósł sugestywnie swoje brwi.
- Nie.
- Na pewno Liz? - pyta i uśmiecha się przybliżając swą twarz do mojej.
Ach te jego oczy.
- Na pewno - wyjąkałam.
Co ty robisz Liz?
Ocknęłam się po chwili i wstałam na równe nogi.
- Idę pływać - oświadczam.
- A ja myślę, ze uciekasz.
Odwróciłam się do niego, ale on już nie leżał tylko stał koło mnie.
- Niby przed czym?
- Przed tym co do mnie czujesz.
Nie wiedziałam co mam zrobić czy też odpowiedzieć. Bo owszem podobał mi się, ale ja nic do niego nie czuję. Owszem jest irytujący i wkurza mnie. Może troszkę go lubię ale nic więcej.
Chciałam odejść od niego i iść popływać ale jego ręka, która znalazła się na moim nadgarstku uniemożliwiła mi to. Obrócił mnie w swoją stronę, przyciągnął mnie do siebie i bez ostrzeżenia wbił się w moje ust. Początkowo stała, nieruchomo, ponieważ byłam kompletnie zaskoczona tym co zrobił, jednak po chwili dałam się ponieść i odwzajemniłam jego pocałunek.Moje ręce wplotłam w jego włosy. Alex przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze prosząc tym samym o dostęp do moich ust, który otrzymał. Nasze język toczyły ze sobą walkę, którą on oczywiście wygrał. Jak zwykle musi być tym, który dominuje.Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam tchu. A na naszych ustach pojawił się uśmiech.
Alex miał już coś powiedzieć, ale został niespodziewany przez Diego.
Naprawdę starałam się nie wybuchnąć śmiechem. Ale gdybyście zobaczyli jak on wygląda. W sumie wyglądał jeszcze śmieszniej niż mokra kura z tą jego minką, która ukazywała zdziwienie.
- Czy ty się ze mnie śmiejesz Liz? - pyta.
- Nie - zaprzeczam.
Dobra już dłużej nie dam rady kryć swojego śmiechu i zaraz potem nim wybuchnęłam.
A mój cień uśmiechnął się zadziornie i zaczął iść w moim kierunku. O nie dobrze, wiem co on wykombinował. Zrobiłam kilka kroków do tyłu.A on dalej nie odpuszczał i szedł w moim kierunku.
- Nawet się nie waż Alex - mówię i zaczynam biec.
Po jakiś dziesięciu minutach mój cień mnie złapał. Wziął mnie na ręce i trzymając mnie w swoich ramionach skoczył do wody.
- A więc wojna - krzyknęłam gdy tylko się wynurzyłam na powierzchnię.
Zaczęłam chlapać chłopaka,a cała reszta dołączyła się do nas. Chlapaliśmy się pływaliśmy i tak na zmianę.
Wieczorem rozpaliliśmy ognisko i siedzieliśmy w okół niego. Ash przyniósł gitarę i wraz ze swoim zespołem śpiewali nam piosenki od różnych wykonawców.
- Zgłodniałam - oznajmiła Lucy.
- To może zjemy pianki? - zaproponował Alex.
- Co? - pytam równocześnie z Ali.
- Nigdy nie jedliście pianek? - pyta Cameron.
- Nie - odparła Amanda.
- To nie wiecie co tracicie.
- Diego skocz do samochodu po pianki są w bagażniku - rzekł Alex.
- Dobrze.
Diego wrócił po kilku minutach w jednej ręce trzymał paczkę pianek, a w drugiej ciastka.
- O widzę, że o wszystkim pomyślałeś - powiedział mój cień.
- No przecież. W końcu pianki bez ciastek to nie jest to samo.
- No więc o to mały instruktaż dla tych którzy nie wiedzą jak to zrobić. Nabijacie piankę na patyk, trzymacie patyk nad ogniskiem tak długo, aż pianki lekko się zarumieni potem dajecie komuś kijka żeby wam przytrzymał, bierzecie dwa ciasteczka jeden kładziecie na górę, a drugi na dół pianki ściągacie z kijka i proszę bardzo, gotowe można jeść.
Wszyscy piekliśmy pianki zgodnie z instrukcją Alexa.
- To jest naprawdę pyszne - powiedziała Ashley.
I miała rację ja sama chyba zjadłam z pięć takich pianek. Chłopaki dobrze powiedzieli, ze nie wiemy co tracimy, ponieważ nie wiedzieliśmy.
- Jak to jest być księżniczką? - spytała Mia.
- Mia - upomniała ją Aria.
- W porządku Aria. Nie wiem, owszem przyzwyczaiłam się, ze mieszkam w zamku, że mam własnego ochroniarza
- Na pewno przyzwyczaiłaś się do tego, że masz służące, albo, że ludzie muszą ci usługiwać - stwierdza - Chodź w sumie ty to masz od dziecka.W końcu jesteś księżniczka.
- Wcale nie - mówię - Nie dawno dowiedziałam się o tym, ze jestem księżniczką. Wcześniej mieszkałam z mamą. To był normalny domek, a nie jakaś chata wypasiona, luksusowy domek ma Ash. I wcale nie przyzwyczaiłam się do tego, że ktoś mi usługuje. Do tego nigdy się nie przyzwyczaję. W końcu mam dwie ręce i sama potrafię się ubrać lub zrobić coś innego. U mnie w domu musiałam wszystko robić sama nikt mi nie pomagał czy też usługiwał.
- Jakoś ciężko mi w to uwierzyć. Księżniczka, która mogła mieć wszystko prowadziła skromne życie.
- Taka jest prawda.
- Wiec Księżniczko, co zrobisz, żeby zmienić swój kraj. Co zrobisz żeby ludziom w twoim narodzie żyło się lepiej?
Popatrzyłam na Mię zaszokowana.
- Ty nawet nie masz pojęcia co dzieję się w twoim kraju. A w ogóle znasz historię swojego kraju?
Nie mogę znieść dużej tych pytań oraz oskarżeń. Wstałam i odeszłam od nich skierowałam się w stronę jeziora.
- Mia tym razem przesadziłaś - słyszę z oddali jak Selena krzyczy.
A wiecie co jest najgorsze? Że ona ma rację. Ja nic kompletnie nie wiem o swoim kraju. Nie mam pojęcia co się dzieje w moim państwie. Usiadłam nad brzegiem Jeziora. Dopiero teraz pozwoliłam sobie na łzy.Na prawdę nie wiem jak długo tak siedział i tępo patrzyłam się w jezioro. Nawet nie wiem kiedy Alex przyszedł i usiadł koło mnie.
- Nie słuchaj Mii. Nie miała racji.
- Alex właśnie, że ją miała. Ja tak na prawdę nic nie wiem o swoim królestwie.
Czemu akurat przy nim moje wszystkie maski pękają,a na wierzch wychodzi bezbronna Elizabeth.
Chłopak przytulił mnie do siebie.
- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie. Dopiero od niedawna wiesz, ze jesteś Księżniczką.
Gdy przestałam płakać wróciliśmy do całej reszty. Tylko tym razem siedziałam wtulona w Alexa.
- Liz, Mia chciałaby ci coś powiedzieć - rzekła Aria.
- Przepraszam, ze tak na ciebie naskoczyłam. Wiem, że dopiero od niedawna wiesz, że jesteś księżniczką.
- Przeprosiny przyjęte. I masz rację jako księżniczka powinnam znać historię swojego kraju, a także wiedzieć jak żyje się moim poddanym. Gdy tylko wrócimy do zamku postaram się to zmienić.
Siedzieliśmy nad ogniskiem jeszcze z dobrą godzinkę.
- Śpiąca jestem - odparła Ali.
- To idź spać - mówię.
- Ale nie chcę iść sama.
- To ja z tobą pójdę - zadeklarował się Ash.
- Dlaczego akurat ty? - zainteresował się Max - Przecież nie jesteście parą ani nic.
Ash złapał za rękę Ali.
- Ponieważ Ali i ja jesteśmy ze sobą razem - powiedział.
- No to gratulacje - rzekł Max.
- Szczęścia - krzyknęły dziewczyny.
- Dziękujemy - rzekła Ali.
- To my idziemy już spać - odparł Ash.
I tak wykruszyła się nasza ekipa, aż zostałam tylko ja wraz z moim cieniem.
- Chcesz spać? - pyta.
- Może odrobinkę.
- To chodź.
- Tylko, gdzie ja mam spać? Ash śpi z Ali, Zac i Aaron śpią ze swoimi dziewczynami, Max śpi z Liamem, Amanda z Aria, Aelena z Mia, A Cameron z Diegiem.I nie ma nigdzie miejsca.
- Spokojnie został jeszcze jeden namiot. Mój. Dlatego będziesz spała ze mną.
I tak nie mam o co się z nim kłócić, bo nie wygrałabym tej kłótni. Po pierwsze miał został tylko jeden namiot wolny, a jakoś nie bardzo widziało mi się spanie na dworze chodź niebo jest piękne, bo nie ma ani jednej chmurki i są same gwiazdy. A po drugie on i tak by się nie zgodził, żebym spała na dworze. Wiec poszłam się przebrać w dres, umyłam zęby, skorzystałam z toalety. Wróciłam do Alexa, który już leżał w swoim śpiworze. Położyłam się i zapięłam szczelnie w swoim śpiworze, żeby było mi ciepło.
- Dobranoc Alexie.
- Dobranoc Aniołku.
I tak odpłynęłam do krainy morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz