W pałacu znajdują się
dwie kuchnie. Jedna jest Marcel, a druga kuchnia jest w sumie
wszystkich, każdy może z niej skorzystać. My z Alexem poszliśmy
oczywiście do tej drugiej. Puściłam radio, akurat leciała piosenka od
Maroon 5 "This Summer's Gonna Hurt"
- To teraz wystarczy przyszykować wszystkie składniki i można robić pizzę.
Składniki ciasta do pizzy:
Półtorej szklanki mąki pszennej
Pół szklanki letniej przegotowanej wody
Dwie łyżki oleju roślinnego
3 do 4 gram drożdży instant (w proszku), można również użyć świeżych – przelicznik drożdży świeżych na suche
Pół łyżeczki soli
Pół łyżeczki cukru
- Najpierw zróbmy ciasto.
- Dobrze.
Trochę czasu zajęło mi
zanim znalazłam miskę w tych szafkach, a także reszty składników. Ale
dzięki temu uczyłam się gdzie co leży. Wrzuciłam wszystkie składniki do
miski i zaczęłam je mieszać. Ale ciągle towarzyszył mi jego wzrok.
- Alex, nie patrz się tak na mnie.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo jesteś piękna.
Zarumieniłam się.
Podszedł do mnie.
- A ten rumieniec na twoich policzkach dodaje ci uroku - szepnął mi do ucha, na co ja zadrżałam, a on się zaśmiał.
Nienawidzę tego jak on na mnie działa. Głupie ciało, musiało mnie zdradzić.
Gdy wyrobiłam ciasto, włożyłam je do miski, przykryłam ścierką i odłożyłam do ciepłego miejsca na trzydzieści minut.
- Liz.
- Słucham?
- Pobrudziłaś się.
- Gdzie? - spytałam.
- Tu - powiedział i rzucił we mnie garścią mąki.
- Alex! Ty debilu, jak cię złapię to cię zabije!
Wzięłam garść mąki do
ręki i rzuciłam w niego, ale on był szybszy i zdążył odskoczyć.
Chwyciłam więcej mąki i tym razem rzuciłam celnie i trafiłam w jego
głowę.
- Hahaha.
- Oj Liz, nagrabiłaś sobie.
I tak zaczęła się wojna na mąkę.
W pewnym momencie do kuchni weszły Selena i Aria.
- Padnij - krzyknęliśmy z Alexem do nich.
Niestety obie były za wolne i zostały ubrudzone mąką.
- Aaaa! - krzyknęła Aria.
- Haha - śmiała się Selena.
- Skoro już jesteśmy brudne - stwierdziła Aria - To dołączymy do tej waszej wojny - I rzuciła w Alexa mąką.
Po piętnastu minutach
cała kuchnia, wraz z nami była kompletnie biała. Gdy dostrzegłam mojego
ojca przestałam rzucać mąką. Ale gdy popatrzałam na jego twarz wcale nie
widziałam na niej złości, którą spodziewałabym się zobaczyć po
bałaganie, który zrobiliśmy w kuchni. Wręcz przeciwnie biła od niego
radość. Gdy tylko zauważył, że się jemu przyglądam, jego twarz szybko
zmieniła wyraz. Stał się taki jak zawsze. Założył swoją maskę, nie
ukazywał już swoich emocji i odszedł. Kiedy popatrzyłam na moich
przyjaciół zdałam sobie sprawę, że zostałam przez nich otoczona, a oni
podchodzą do mnie z rękami pełnej mąki.
- Poddajesz się, Liz?
- Ok. Poddaję się, a teraz po sprzątajmy ten bajzel i skończmy przygotowywać pizzę.
Gdy posprzątaliśmy całą
kuchnię, dokończyliśmy robić pizzę, a w sumie to dwie bo na tyle
starczyło ciasta. Już po dwudziestu minutach zajadaliśmy się nią.
- Miałaś dobry pomysł z tą pizzą.
- Dziękuję. Na prawdę nikt z was nie jadł nigdy pizzy?
- Nie - odparli wspólnie.
- Hmm to teraz wiecie co traciliście.
- Będzie ktoś jadł ten ostatni kawałek? - spytała Selena.
- Ja podziękuję.
- Ja już nie mogę.
- A ja muszę dbać o linię - powiedziała Aria.
- Możesz ją zjeść jeśli chcesz - powiedziałam do Seleny.
- Sęk w tym, że ja też już nie dam rady więcej zjeść.
Nagle do głowy przyszedł mi szalony pomysł.
- Zaniosę go tacie - powiedziałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz