poniedziałek, 26 września 2016

Rozdział 17

W pałacu znajdują się dwie kuchnie. Jedna jest Marcel, a druga kuchnia jest w sumie wszystkich, każdy może z niej skorzystać. My z Alexem poszliśmy oczywiście do tej drugiej. Puściłam radio, akurat leciała piosenka od Maroon 5 "This Summer's Gonna Hurt"
- To teraz wystarczy przyszykować wszystkie składniki i można robić pizzę.
Składniki ciasta do pizzy:
Półtorej szklanki mąki pszennej
Pół szklanki letniej przegotowanej wody
Dwie łyżki oleju roślinnego
3 do 4 gram drożdży instant (w proszku), można również użyć świeżych – przelicznik drożdży świeżych na suche
Pół łyżeczki soli
Pół łyżeczki cukru
- Najpierw zróbmy ciasto.
- Dobrze.
Trochę czasu zajęło mi zanim znalazłam miskę w tych szafkach, a także reszty składników. Ale dzięki temu uczyłam się gdzie co leży. Wrzuciłam wszystkie składniki do miski i zaczęłam je mieszać. Ale ciągle towarzyszył mi jego wzrok.
- Alex, nie patrz się tak na mnie.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo jesteś piękna.
Zarumieniłam się.
Podszedł do mnie.
- A ten rumieniec na twoich policzkach dodaje ci uroku - szepnął mi do ucha, na co ja zadrżałam, a on się zaśmiał.
Nienawidzę tego jak on na mnie działa. Głupie ciało, musiało mnie zdradzić.
Gdy wyrobiłam ciasto, włożyłam je do miski, przykryłam ścierką i odłożyłam do ciepłego miejsca na trzydzieści minut.
- Liz.
- Słucham?
- Pobrudziłaś się.
- Gdzie? - spytałam.
- Tu - powiedział i rzucił we mnie garścią mąki.
- Alex! Ty debilu, jak cię złapię to cię zabije!
Wzięłam garść mąki do ręki i rzuciłam w niego, ale on był szybszy i zdążył odskoczyć. Chwyciłam więcej mąki i tym razem rzuciłam celnie i trafiłam w jego głowę.
- Hahaha.
- Oj Liz, nagrabiłaś sobie.
I tak zaczęła się wojna na mąkę.
W pewnym momencie do kuchni weszły Selena i Aria.
- Padnij - krzyknęliśmy z Alexem do nich.
Niestety obie były za wolne i zostały ubrudzone mąką.
- Aaaa! - krzyknęła Aria.
- Haha - śmiała się Selena.
- Skoro już jesteśmy brudne - stwierdziła Aria - To dołączymy do tej waszej wojny - I rzuciła w Alexa mąką.
Po piętnastu minutach cała kuchnia, wraz z nami była kompletnie biała. Gdy dostrzegłam mojego ojca przestałam rzucać mąką. Ale gdy popatrzałam na jego twarz wcale nie widziałam na niej złości, którą spodziewałabym się zobaczyć po bałaganie, który zrobiliśmy w kuchni. Wręcz przeciwnie biła od niego radość. Gdy tylko zauważył, że się jemu przyglądam, jego twarz szybko zmieniła wyraz. Stał się taki jak zawsze. Założył swoją maskę, nie ukazywał już swoich emocji i odszedł. Kiedy popatrzyłam na moich przyjaciół zdałam sobie sprawę, że zostałam przez nich otoczona, a oni podchodzą do mnie z rękami pełnej mąki.
- Poddajesz się, Liz?
- Ok. Poddaję się, a teraz  po sprzątajmy ten bajzel i skończmy przygotowywać pizzę.
Gdy posprzątaliśmy całą kuchnię, dokończyliśmy robić pizzę, a w sumie to dwie bo na tyle starczyło ciasta. Już po dwudziestu minutach zajadaliśmy się nią.
- Miałaś dobry pomysł z tą pizzą.
- Dziękuję. Na prawdę nikt z was nie jadł nigdy pizzy?
- Nie - odparli wspólnie.
- Hmm to teraz wiecie co traciliście.
- Będzie ktoś jadł ten ostatni kawałek? - spytała Selena.
- Ja podziękuję.
- Ja już nie mogę.
- A ja muszę dbać o linię - powiedziała Aria.
- Możesz ją zjeść jeśli chcesz - powiedziałam do Seleny.
- Sęk w tym, że ja też już nie dam rady więcej zjeść.
Nagle do głowy przyszedł mi szalony pomysł.
- Zaniosę go tacie - powiedziałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz